sobota, 13 września 2014

fucking life'

Edit. Usuwam w tej notce te kilka zdań, które napisałam wcześniej. Było zbyt depresyjnie. Joł.
 
Ja teraz cholernie potrzebuję czyjejkolwiek obecności. Niech ze mną nie rozmawia. Ma po prostu być. Siedzieć koło mnie i obserwować gdybym chciała zrobić coś głupiego. Muszę czuć tą obecność, choć czasem nawet zapomnę, że ta osoba siedzi. 
W nocy jest najgorzej, wtedy najbardziej potrzebuję jakiegoś człowieka. Najlepiej Mojego mężczyznę, który otuli i powie, że będzie dobrze. 
On jest moim pierdolony aniołem stróżem, i kurewsko mi na Nim zależy.
Budzę się, staram się normalnie funkcjonować. Wszystko z tej pierdolonej miłości.
Gdyby nie to uczucie, zdechłabym.
Nikt by nawet nie pamiętał, że istniałam.

Nie zawsze jest kolorowo.



Apokaliptyczna pandemia nienawiści



Ty zrodzony z macicy,
Ja z tchawicy.
Struny głosowe przebijasz,
łożyskiem.
Łapię oddech,
chwytam mięso w szpony.
Wydryluj mi wnętrzności,
                 wydryluj je.                  
Szarp za włosy,
wszystko z miłości.
Pokrzyżowałem ci plany.
Syn błękitnych oczodołów,
Zakrwawionej baletnicy.
Złap mnie,
ugryź, przeżuj,
zniknij.
Ukryj smutek,
gorycz, żal.
Znajdź i schowaj
święty Graal.
Obietnicy pryśnie czar.
Spal go.
Spal.


 


M.


poniedziałek, 1 września 2014

a-vis. av-is. avi-s.

Nie piszę notek regularnie. Z braku chęci i jakiejkolwiek motywacji. Szybko się nudzę pisząc takie rzeczy. Myślę jednak, że jeśli będę pisała tu nieregularnie to nie znudzi mi się to tak szybko.

Dziś odbyło się rozpoczęcie hm.. szkoła ogólnie jest ładna i mam blisko od domu jednak osoby z mojej klasy nie są ani ładne ani fajne. Egh.. że też muszę z nimi wytrzymać cholerne 3 lata. Przygłupie, wręcz tępe człowieczki, które wysysają jakiekolwiek miłe odczucia w czyimś mózgu. Pijawki. Mierzą wzrokiem jak idioci oceniając kogoś po wyglądzie. Połowa z nich jest chora na debilizm nieuleczalny. Znajdą się też osoby z którymi można porozmawiać na jakieś normalne tematy.  Są ludzie i są parapety. Są ludzie którzy nie mają za grosz człowieka w człowieku. Są ludzie tak nachalni, że masz ochotę dać im w twarz. Cholera. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego worka jednak większa część nich to zwyczajne podludzia. Swag, yolo, grzyweczka, łańcuchy na szyi jak dla psa. Ogółem ZERO oryginalności. To przykre, że ludzie tam to identyczne szare masy.

Dość.
Muszę napisać coś co poprawi mi humor czy przywoła dobre wspomnienia.

Mówię tu o zaczynającym się roku szkolnym a o najwspanialszych wakacjach jakie kiedykolwiek miałam..nic.
Co weekend chodziłam na mostek gdzie piłam piwo i śpiewałam przy gitarze. Tam czuć tą niesamowitą atmosferę. Jedność z resztą osób, którzy tam są.
Nie spałam do świtu po czym zasypiałam budząc się w godzinach popołudniowych. 
Miło spędzony czas z Nim. Z moim, kurwa, całym światem.
Narobiłam też sporo kilometrów chodząc do innej miejscowości prawie codziennie.
Najlepiej wspominam ognisko na zakończenie wakacji wspólnie spędzone z osobą najbliższą mojemu sercu.
Niesamowitą rzeczą jest obudzić się w łóżku obok ukochanej osoby.
Oczywiście było kilka smutnych chwil, ale staram się ich nie pamiętać, bo oczywiście więcej było tych dobrych.
Było masę koncertów no i zaliczyłam Jarociński festiwal..
Gdyby te wakacje miały się powtórzyć byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie.

Jak na razie wszystko mi się układa. Myślę, że między mną a Nim może być tylko lepiej.
Poznałam wiele wspaniałych osób.

Dziękuję.
Dziękuję za to lato.
Dziękuję Wam za te wszystkie wspólne chwile.
Było niesamowicie. Jesteście wszyscy niesamowici.




M.